12 stycznia wieczorem ciekawska moja córeczka koniecznie chciała zobaczyć, co robi mamusia. Ale widok zasłaniały ochraniacze w łóżeczku, więc Aniela szukała sposobu - i wpadła na pomysł, że można spróbować odwiązać ochraniacz ;) Zaczęłą ciągnąć za tasiemki, którymi jest przywiązany do łóżeczka, ale zamiast odwiązać to usiadła :) Jak to zwykle bywa, jak już raz się udało, to teraz często powtarza nową czynność. Łóżeczko od razu obniżyliśmy, bo teraz jestem pewna, że nie znamy dnia ani godziny, kiedy nowe umiejętności naszej córci nas zaskoczą...
W ciągu ostatniego tygodnia w ogóle zaszła spora zmiana. Dziecko wyraźnie stało się bardziej mobilne. Myślałam, że choroba spowoduje, że Aniela będzie spokojniejsza, marudniejsza i ospała, a tak wcale nie jest. Poza tym dużo czasu spędza u dziadka na rękach (ach ten dziadek, zrobi dla niej wszystko :*), nie przeszkadza to jednak rozwojowi naszej myszki - mata już nie wystarcza, w oka mgnieniu córcia porusza się po całym pokoju :) Zauważyliśmy też, że coraz częściej podnosi pupę, jakby szykowała się do raczkowania. Czas tak szybko leci, czuję, że ani się obejrzymy, a myszka będzie stała :)
![]() |
Nawet zdążyłam telefonem uwiecznić pierwszy raz :) |