Aniela ma za sobą pierwszą daleką podróż samolotem ;) No może nie taką daleką, bo 2 godziny lotu do Londynu ;)
Muszę pochwalić moją myszkę, bo podróż zniosła bardzo dobrze. Przy starcie i przy lądowaniu dawaliśmy jej do picia wodę lub mleczko i pierwszy raz spróbowała troszkę lizaka (czego się nie robi, żeby zachęcić dziecko do przełykania śliny :) Po tych zabiegach przy locie do Londynu Aniela dostała jeszcze cycusia i poszła spać - był to lot późnym wieczorem, więc nie było problemów. Z powrotem lecieliśmy rano, więc po starcie była chwila szaleństwa, ale na szczęście dość szybko też zasnęła.
W Londynie było bardzo przyjemnie - odwiedzaliśmy moją przyjaciółkę, która za kilka tygodni też zostanie mamą. Radość przepełniała moje serce, kiedy Aniela wszędzie czuła się jak u siebie, w metrze zaczepiała wszystkich wokół, rzecz jasna nie robiły na niej wrażenia różne kolory skóry itp. ;) Była Gwiazdą każdego dnia, choć zmiana miejsca troszkę rozregulowała rytm dnia, ale po powrocie do domu wszystko znów wróciło do normy.
Szkoda tylko, że wyjazd był krótki, ale w mojej głowie już kiełkują myśli o kolejnych wspólnych podróżach.
![]() | |
Ekscytacja w drodze na lotnisko :) |
O, przesiedliście się już na większy fotelik. Jak się Wam sprawuje? Bo widzę że macie maxi cosi priori
OdpowiedzUsuńTo jeszcze pierwszy fotelik, tylko zdjęcie jakoś tak wyszło ;) Ale rozglądamy się już za nowym.
Usuń